![[#3] "Perfekcyjna burza" w polskim biznesie. 3 powody, dla których nawet dobrze zarządzane firmy wpadają w długi](https://cdn.prod.website-files.com/6673fcc09578f29ff518d8f3/69528b8d1c8555865fe35d1c_blog%20covers%201080%20x%20721%20(2).png)
Zadłużenie w ZUS i urzędzie skarbowym rzadko jest wynikiem zaniedbań czy złej woli. Najczęściej to efekt toksycznego splotu czynników, na które przedsiębiorca ma ograniczony wpływ. Pułapka kosztowa, niepewny popyt i wszechobecne zatory płatnicze tworzą "perfekcyjną burzę", która może zachwiać nawet najlepiej prosperującym biznesem. Sprawdź, czy te 3 problemy podcinają skrzydła również Twojej firmie.
W biznesie, podobnie jak w żeglarstwie, nawet najlepszy kapitan może mieć kłopoty, gdy wpadnie w środek huraganu. Analizując sytuację tysięcy polskich firm zadłużonych w ZUS, widzimy wyraźnie: to nie jest kryzys złego zarządzania. To kryzys otoczenia.
Współczesny polski przedsiębiorca znajduje się w imadle. Z jednej strony dociskają go koszty, z drugiej - rynek. Oto anatomia "perfekcyjnej burzy", która spycha firmy w spiralę zadłużenia.
Pierwszym elementem układanki jest zjawisko, które ekonomiści nazywają "pułapką kosztową". Jako przedsiębiorca na pewno odczuwasz to na własnej skórze każdego dnia.
Koszty prowadzenia działalności rosną w tempie, którego nie da się w prosty sposób przenieść na klienta.
Problem polega na tym, że zobowiązania publicznoprawne są nieelastyczne. Z dostawcą towaru możesz negocjować termin. Z pracownikiem możesz rozmawiać o premii. Ale ZUS i podatek musisz zapłacić w sztywnym terminie, niezależnie od tego, czy Twoja marża stopniała do zera.
Gdyby rosnące koszty można było łatwo pokryć wyższą sprzedażą, problem byłby mniejszy. Niestety, uderzenie przychodzi wtedy z drugiej strony - od klienta.
Wysokie stopy procentowe i niepewność geopolityczna sprawiają, że konsumenci są ostrożni. Dwa razy oglądają każdą złotówkę, co bezpośrednio uderza w handel i usługi.
Jeszcze trudniejszą sytuację mają eksporterzy. Silny złoty to dla nich katastrofa rentowności. Jeśli Twoja firma produkuje w Polsce (płacąc w złotówkach), a sprzedaje na Zachód (zarabiając w euro), aprecjacja waluty zjada Twój zysk. Dodajmy do tego spowolnienie u naszego głównego partnera - w Niemczech - i mamy przepis na nagły spadek zamówień, który zaskoczyłby każdego dyrektora finansowego.
Nawet jeśli masz zamówienia i pilnujesz kosztów, możesz stracić płynność przez czynnik trzeci: nierzetelność kontrahentów.
Problem zatorów płatniczych w Polsce jest systemowy. Według danych BIG InfoMonitor, ponad 86% firm ma kontrahentów, którzy spóźniają się z zapłatą. W branży transportowej ten problem dotyka niemal każdego (blisko 100% firm!).
Mechanizm jest prosty i zabójczy:
To właśnie w tym momencie powstaje dług w urzędzie. Nie dlatego, że firma nie zarabia, ale dlatego, że pieniądze utknęły w "zamrażarce" między fakturami.
Istnieje jeszcze jeden, rzadko omawiany powód problemów z ZUS: zbyt szybki rozwój. Brzmi to nielogicznie?
Przyjęcie dużego kontraktu wymaga inwestycji "z góry" - musisz kupić materiały, zatrudnić ludzi i zapłacić za nich ZUS zanim otrzymasz zapłatę od klienta. Powstaje luka płynnościowa. Im szybciej rośniesz, tym ta luka jest głębsza. Bez zewnętrznego finansowania, sukces sprzedażowy może paradoksalnie doprowadzić do utraty płynności i zaległości podatkowych.
Zrozumienie, że Twoje problemy z ZUS wynikają z czynników zewnętrznych (koszty, popyt, zatory), to pierwszy krok do odzyskania kontroli. Nie masz wpływu na ceny energii czy kurs euro, ale masz wpływ na to, jak zarządzasz swoją płynnością.
W "perfekcyjnej burzy" potrzebujesz solidnej łodzi ratunkowej. Może nią być faktoring, który eliminuje problem zatorów, lub finansowanie pomostowe, które pozwala przetrwać dołek w zamówieniach bez generowania długów w urzędach.